2008-05-04

Media dla młodzieży, internet dla wszystkich...

Przyglądając się światu medialnemu od jakiegoś czasu odnoszę wrażenie, że zawęził on grono swoich odbiorców do młodzieży i to tej stereotypowej, bez gustu i wyobraźni. Reklamy są dla idiotów, programy telewizyjne dla wielbicieli stylu Dody i innych pseudo gwiazd... o radiu nie wspomnę. Produkcja filmowa produkuje drogie kino w stylu gry komputerowej lub dla kontrastu mydlane opery o nudnych ludziach i nudnych sprawach,które ich dotyczą. To,że prasa jako tako się trzyma... cóż, kiedy coraz mniej ludzi ją czyta...
Medialny internet w postaci portali informacyjnych już dawno sięgnął "plotka". Nie muszę pisać co to, bo każdy chyba miał okazję tam wdepnąć. Wydaje mi się,że kopiuje on trend dajacy się zauważyć w radiu i telewizji. Zwykła papka dla ludzi o kurzych móżdżkach. Nawet jeśli pojawi się jakiś program kulturalny z wyższej pólki to prowadzi ją czlowiek, który nawet wysławiać się przyzwoicie nie umie...
Z drugiej strony pojawia się rzeczywistość łebdwazerowa, polegająca na dialogu i współpracy osób pozornie ze sobą nie związanych i nie mających w tym żadnego interesu. Nagle osoby w podeszłym wieku piszą blogi, można się dowiedzieć ciekawych rzeczy dajmy na to o fotografii stereoskopowej, można wreszcie samemu podzielić się swą wiedzą z innymi, na przykład na Wikipedii. W tym momencie nie liczy się wiek ani wykształcenie. Oczywiście mają one jakieś znaczenie, ale najważniejsze jest to co ma się do powiedzenia, do pokazania i ostatnio - do podlinkowania. Można odnaleźć ciekawą książkę w księgarni internetowej a na forum czy blogach przeczytać recenzje pisane przez cztelników i samemu podzielić się wrżeniami po przeczytaniu. Można posłuchać muzyki, która z racji odległości jest na polskim rynku niedostępna. Przynajmniej z poziomu człowieka z pilotem w ręku.
Czy nie jest tak,że ludzie uciekają od mediów w zacisze społeczności internetowych? Uciekają od agresywnych reklam, od super cool zajawek, od stylu życia który im nie odpowiada? Media publiczne są na tyle bezczelne, że mają pretensje do tych co jeszcze je zauważają, że nie chcą płacić abonamentu. Przy okazji co bardziej ambitnych programów puszczają planszę - ten program finansowany jest z abonamentu. No dobrze. Tylko,że wychodzi na to,że z abonamentu finansowane są trzy, cztery programy na cały dzień we wszystkich kanałach. A co z resztą? Z reklam. Czyli jednak mają pieniądze na produkcję... a przecie reklamodawca nie zmusza ich do puszczania kolejnego tańca z rozgwiazdami czy innej farsy. A tak się składa, że telewizję oglądają co najwyżej emeryci i niż demograficzny młodzieży 10-15lat. I to też nie wszyscy biorąc pod uwagę czas jaki spędzają przed komputerem. A więc to oni decydują co jest w telewizji. Tylko paradoksalnie nie ma tam nic dla obu grup wiekowych. Gdzie podziały się programy dla nastolatków? Wiem, pewnie jest coś na kablówce. Ale niewiele. A programy dla babć i dziadków? Narzekamy,że oglądają telenowele... a co u diaska mają oglądać?
W pewnym momencie wszyscy spotykają się na internecie... i okazuje się,że można tu obejrzeć coś ciekawszego... tylko trzeba zrobić coś więcej niż włączyć komputer. Sieć wymaga aktywności, a na to nie każdy jest gotowy... czy kiedyś znajdziemy złoty środek by pogodzić te dwa światy?

10 komentarzy:

Sielakos pisze...

ciekawie napisane. Tych dwóch światów nie da się pogodzić ;] mi to nawet pasuje, bo nie lubię ambitnych programów o kulturze, bo przy nich usypiam ;] nie żebym był taki płytki, ale ja lubię jak poważne tematy są poruszane w interesujący dla mnie sposób za pomocą ciekawego filmu lub też poprzez mangę lub anime, które wbrew tym co niektórzy myślą nie są tylko dla dzieci ;] Ogólnie nie problem jest w zbyt małej ilości takich programów lub też zejściem na psy mediów tylko w tym, że w Polsce nie potrafią niestety w większości przypadków zorganizować ambitnego tematu w sposób interesujący dla ludu ;] i stąd mała popularność tych programów

lavinka pisze...

W tym problem,że programy o kulturze robią ludzie którzy nie mają o niej zielonego pojęcia. Dlatego są nudne. Poza tym gdzie program naukowe? Gdzie jest moja Sonda?!? Ponoć miał być jakiś program w tym stylu... ale nic z tego nie wyszło.
Ostatnio zrobili reportaż o Ogrodzie Japońskim we Wrocławiu. Tragedia. Wyszło,że program robił człowiek który kojarzył ogród japoński z bonsai i chyba niczym więcej. A gdzie filozofia? Gdzie buddyzm? Gdzie historia ogrodu? Gdzie reportaż o pawilonie herbacianym i rytuale parzenia herbaty? Jak można robić program o festynie w ogrodzie botanicznym tak nieprofesjonalnie? Reporter sprawiał wrażenia, jakby tuż przed programem przeczytał jeden z rozdziałów książki Japonia w weekend... :(

brt12 pisze...

Świat moich mediów tworzy prasa [w tym online] oraz weblogi. Telewizję oglądam tylko w poniedziałki [T. Lis, T. my :) ]. Tak mniej więcej jest od kilku lat i bardzo mi z tym dobrze.

Ach, no dobrze, skłamałbym nie dodając, że gdy odwiedzam moich rodziców, to zawsze oglądam Discovery. Naprawdę kocham ten kanał, w szczególności poranki w HD. Ech, chciałbym Discovery a la hulu.com... :)

lavinka pisze...

Dziś telewizja za przeproszeniem publiczna zrobiła mi przyjemność i puściła na jedynce program o misiach. Co prawda nie rodzimej produkcji, ale może i lepiej,że nie rodzime :) Wyjątek potwierdzający regułę..
Światem moich mediów była kiedyś tylko telewizja, stąd moje utyskiwania. Dziś tv ma dziwne proporcje, nadmiar newsów i wiadomości + programy polityczno-gospospodarcze na zmianę z rozrywką najniższych lotów...

Sielakos pisze...

Nom discovery to jest wspaniały kanał, ale on też ostatnio coraz częściej tylko jakieś motoryzacyjno-wysypiskowe programy pokazuje, albo żałosny Brainiac. Poza zdecydowanie za dużo powtórek ;]
Ja teraz w tv tylko seriale s-f oglądam, bo jestem ich maniakiem :P

lavinka pisze...

Od kilku lat nie mam kablówki, więc każdy program o zwierzętach w ich w miarę naturalnym środowisku jest mile widziany w telewizji antenowej :)

skemblog pisze...

pytanie po co je godzić?

lavinka pisze...

Myślę,że teraz w chory sposób rywalizują ze sobą. Pogodzenie ich być może poprawiło ich jakość skoro tradycyjna konkurencja powoduje jej spadek...

Anonimowy pisze...

Świetny tekst. Zgadzam się z tobą w 100%. Uważam, że tv publiczna z dnia na dzień jest coraz gorsza. Bardzo bym chciała, aby na okres wakacji były emitowane jakieś ciekawe programy naukowe, edukacyjne seriale młodzieżowe oraz filmy przedstawiające nie tylko krwawe sceny, lecz także ukazujące problemy nastolatków we współczesnym świecie. Niezapominajmy, że wakacje są odpoczynkiem od szkolnego kieratu, a nie od poszerzania wiedzy i umiejętności.

lavinka pisze...

Kiedyś telewizja była bardziej świecka. Czasem wydaje mi sie,że mówienie o alkoholizmie czy narkotykach zawładnął kościół i wszelkie przykościelne organizacje. Chyba tylko w tv Puls bywają programy, w których się o tym rozmawia, niestety w bardzo teistycznym kontekście, a nie do każdego można dotrzeć w ten sposób. W latach osiemdziesiątych częściej mówiło się o patologiach, nie w kontekście sensacji, ale dramatu. Chyba dlatego,że oglądałam skutki brania kompotu - wiedziałam,że wszystko co jest związane z narkotykami, prowadzi do samozagłady. Tak samo w przypadku nadużywania alkoholu.
Dziś jest tylko strona w necie - http://zielonemity.republika.pl/
Dziś słyszę o "ludziach z problemami" dopiero wtedy gdy zakatują swoje dziecko... a o narkotykach gdy znajdą trupa... (a piwo reklamowane jest niemal jak soczek dla dzieci, co zresztą daje efekty). Zamiast setnego programu tańce z rozgwiazdami mogliby zrobić program o tym jak wpływają narkotyki na organizm człowieka i do czego prowadzi ich zażywanie. W formie quizu. Pytania zadaje młodzież, odpowiadają gwiazdy (uprzednio wyedukowane). Niby proste do zrobienia tylko kto to poprowadzi? Jeśli "gwiazdy" ćpają Herę dla szpanu i jeszcze się tym chwalą?