2008-05-15

Przerost newsa nad treścią..

...może powinnam spolszczyć do niusa. I tak zrobię w treści.
Zbierałam się do tego wpisu i zbierałam, aż Ludwik mnie uprzedził. Toteż postanowiłam się nie powtarzać i zainteresowanych przeglądem niusów na polskich portalach informacyjnych odsyłam do niego. Cóż mi pozostaje? Nadzieja, że być może kiedyś się to zmieni... dziś nius jest tylko zawoalowaną reklamą. Tak! Nie inaczej.... Zaintryguje Cię wpis idioto i już się dostajesz w macki wyskakujących okienek i wesoło pląsających banerów... jeśli byłeś na tyle mądry by ustawić sobie w firewallu lub przeglądarce blokowanie tego inwentarza - wchodzisz w artykuł... który właściwie równie dobrze mógłby nie powstać... taki jest ciekawy. Kiedyś, w zamierzchłych czasach monopolu onetu dało radę coś na portalach poczytać. Artykuły pisali dziennikarze (w każdym razie ludzie po studiach humanistycznych), chyba nawet ktoś je czytał i sprawdzał czy nie ma błędów przed publikacją. Dziś piszą je ludzie znikąd i niestety nikt "mądrzejszy" ich nie kontroluje. Nie ma na to czasu. Osobiście błędy mnie nie rażą specjalnie... ale są pewne granice.... I tak pewien "narciaż" przeszedł do "chistorii". Jako twórczyni "kóltowego" wątku KRULIK chyba mi nie wypada o tym pisać. Niemniej razi.
Wracając do meritum czyli do nieszczęsnej treści... która przestaje być istotna. Dziś liczy się nie co, ale kiedy gawiedź zostanie poinformowana. Nie ważne w jakim stylu byleby przed konkurencją. Liczą się sekundy, kto by się przejmował tym co w środku? Nie od dziś wiadomo, że większość internautów czyta tylko pierwsze i ostatnie zdanie dłuższego tekstu. To po co się wysilać? No właśnie drodzy moi Państwo - po co?

8 komentarzy:

adamklimowski pisze...

Gdyby czytać Twój wpis tak jak "większość internautów", to wyjdzie nawet dość sensownie: "Przerost newsa nad treścią... No właśnie drodzy moi Państwo- po co?"

lavinka pisze...

Mam wprawę po paru wpadkach na forum, gdy ktoś nie czytał tego co pisałam w środku i źle mnie przez to rozumiał. :)

rkdeey pisze...

Ja powiem trochę inaczej. Staram się czytać teksty w całości, ale jeśli ktoś artykuł, który przy 2-3 scrollach ekranu podaje mi na pięciu oddzielnych podstronach, to wymiękam. Widać, iż od przeczytania treści ważniejsze jest ile razy zobaczę wyświetlane na podstronach reklamy (nieważne, że i tak są blokowane). Tyle, że wtedy zwykle przestaję czytać.

lavinka pisze...

No widzisz, ja się zazwyczaj męczę. Reklamy wyłączam tylko niektóre, głównie wyskakujące. Zostawiam sobie guglowską reklamę kontekstową, bo ona mało razi i czasem nawet z niej korzystam. Ale są pewne granice. Ostatnio na gazecie byłą reklama ! rycząca ! Żałowałam wtedy,że nie zablokowałam wszystkich. Mało nie ogłuchłam mimo,że słuchawki miałam ustawione na minimum. Przez tydzień nie wchodziłam na gazetę, taką miałam traumę :) Nie wiem czego to była reklama, histeria poszukiwania przycisku do wyłączania dźwięku zajęła mnie za bardzo....

Czajnik pisze...

Zależy na czym komu zależy. I w jakim kontekscie. Ja tam pisze tyle ile mi sie podoba. I nie wiem po co? A jak nikomu sie to nie nada do niczego to trudno. Na szczęście mi za to nie płacą, wiec tylko ja mogę od siebie wymagać ;-) To chyba jest przewaga bloga.

Swoja droga w filmie "5 nieczystych zagrań" najtrudniejszym zadaniem dla twórcy okazał się brak reguł: "mam świetna karę dla Ciebie: stwórz film bez żadnych ograniczeń." ;-)

lavinka pisze...

Co racja to racja, człowiek wtedy czuje się jak bez grawitacji... nie ma się na czym oprzeć....

Krzysztof pisze...

Zerknalem na angielskie tlumaczenie tego posta i to chyba jakis bardzo szczegolny angielski dialekt. ;)

Nie wiem czy juz to analizowalas, ale moim zdaniem angielsko-jezyczna osoba nie ma absolutnie zadnych szans cos z tego zrozumiec.

lavinka pisze...

Nie znam angielskiego, więc nie mam szans tego zweryfikować. To tylko podłączenie do strony google translate.