2008-09-10

Czy rss zabija komentarze?

Mnogość blogów i zawodność pamięci sprawiła, że jakiś czas temu rozpoczęłam korzystanie z czytnika rss. Długo byłam zielona w tym względzie, zaczęłam od google readera, przeszłam na feedreadera, ale ten zamulał mi komputer więc znów wróciłam do GR. Obecnie mam ponad 180 kanałów rss, w tym wiele blogopodobnych serwisów gadżetowych i popularnonaukowych, nadal jednak nie typowych informacyjnych, typu gazeta czy onet na przykład. Dziennie daje to ok. 100 feedów do szczytania... czyli jakąś godzinę w sieci, albo półtorej. 
I tu pojawił się pierwszy problem. Czasochłonność. Tylko 50% wydaje się wartościowych, resztę przerzucam jak leci, nie zawsze mnie interesują. To oznacza pół godziny zmarnowane. 

Ale to jeszcze nic.

Kiedyś moja obecnosć na blogach nie ograniczała się do ich czytania lub oglądania, zawsze starałam się dodać komentarz, czasem tylko po to by istota pisząca wiedziała że jestem i oglądam. System awatarów Mybloglog uprościł tę sprawę, nie muszę pisać komentarza, po prostu widać, że byłam. Niemniej i tak komentarzy dziennie zostawiałam kilkadziesią z pewnością. Odkąd mam czytnik liczba ta drastycznie zmalała. Dlaczego? 

Ano przez ten magiczny jeden klik więcej.

Tylko tyle trzeba by dostać się do wpisu i aż tyle, że nie zawsze mam ochotę to zrobić, zwłaszcza gdy przede mna jeszcze kilkadziesiąt innych wpisów do przejrzenia. Omijam tedy sporo blogów nadal je oglądając.... Niejeden raz ze szkodą dla blogera, wiemy że komentarze motywują do dalszego prowadzenia bloga i to żeby nie wiem jak bloger zarzekał sie, że go nie motywują. Z drugiej jednak strony moje komentarze są bardziej przemyślane, rzadsze ale za to dłuższe i bardziej na temat. Coś za coś, jednak w liczbie jest ich drastycznie mniej.

Czasem żałuję, że nie można dodać koemntarza do blogu z poziomu czytnika, być może da radę jakoś to obejść, niestety nic mi na ten temat nie wiadomo.

Czytnik niewątpliwie ułatwia mi życie, pamięta za mnie blogi i sprawdza gdzie dodano wpis. Nie marnuję zatem czasu na przeglądaniu bloów, na których nic nie dodano. Zatem stracony czas na ich przeglądanie jest zrównoważony przez zmniejszenie potencjalnych strat czasu straty w przypadku nieużywania czytnika. To nie oznacza jesnak, że nic się nie dzieje. Nie raz słyszę skomlenie na blipie o iluśtam tysiącach nie przeczytanych feedów. Wystarczy wyjechać na urlop czy zachorować i z kilkudziesięciu wpisów trzeba przejrzeć kilkaset, a przecież wciąż napływaja nowe.  Spokojnie można to nazwać pułapką rss. Zbyt wiele jest warościowych blogów w sieci, zbyt wiele by je czytać na bieżąco... i tym bardziej komentować. Człowiek musiałby nie odchodzić od komputera.

Dlatego pomału zabieram się do gruntownych porządków w moim czytniku. Z przykrością stwiedzam, że niektóre blogi znikną i będę na nie wpadać tylko z zakładek, raz na jakiś czas. Ale z pewnoscią nie codziennie.

Inna sprawa, że rss'y są nie tylko na blogach, sporo jest ich w serwisach informacyjnych, galeriach, wykopie, blipie itp. Chwilowo nie mam w czytniku żadnego z nich, nie wykluczam jednak ich pojawienia się w przyszłości. To z pewnoscią dobry patent, lepszy od newslettera, na dotarcie do większej liczby odbiorców. Tworzy on pewną stałą relację między czytajacym a serwisem. Łatwo jest rss dodać, trudniej skasować. A informacje przychodzą. 

To oznacza że nieprędko o rss'ach zapomnimy.

32 komentarze:

Bobby Dex pisze...

"Czasem żałuję, że nie można dodać koemntarza do blogu z poziomu czytnika, być może da radę jakoś to obejść, niestety nic mi na ten temat nie wiadomo."

Mam identyczne wrazenia. Podpisuje sie obiema rekoma pod Twoim postem. Musze jednak przyznac, ze na codzien kiedy czlowiek nie ma nawet czasu czytac biezacych newsow, trudno do tego jeszcze wskoczyc na wybranego bloga i dodac cos od siebie. Ot, zycie "

Psychika.net pisze...

Ja osobiscie nie lubie MyBlogLog.

A co do czytnika to oferuje swojego bloga w wersji skroceonej - tj.pierwsze frazy.

Sluzy to tylko powiadomieniu, ze nowy post juz jest a jak ktos chce to klika i wchodzi na ORYGINALNA stronke :)

Zakopane pisze...

Byłem Tu :D

futomaki pisze...

Napisałbym tu coś, ale jeszcze 42 feedy do sprawdzenia ;)

Co do skróconych feedów, to ja jestem zdecydowanym przeciwnikiem. Nie zawsze chcę coś komentować, a jeśli za każdym razem mam otwierać osobną stronę, żeby zobaczyć całość, to autor musi sie naprawdę starać, żeby zostać w moim czytniku. Jeśli na 10 skróconych postów, 5 okazuje się mnie nie interesować po otwarciu w osobnej stronie, to hasta la vista, babe.

brt12 pisze...

To jest właśnie ta wada RSS-ów. Niby nieraz chcę odbębnić wszystkie wpisy, ale czasami wyróżniam gwiazdką wpis, w którym wiem, że później z chęcią zająłbym jakieś zdanie. Tak trochę, żeby nie pozostać dłużnym autorom, którzy starają się mnie zaciekawić ;)

lavinka pisze...

@bobby dex: Czasem po prostu nie starcza inwencji, a pisanie "jaki fajny masz blog" po raz enty mnie przerasta :)

@psychika.net: Wiem, czasem mnie to wkurza, bo niezelżnie do tego czy chcę dodać komentarz czy nie musze dodatkowo kliknać.

@zakopane: Doceniam wysiłek :P

@futomaki: Nie wszędzie się nad tym panuje. Na Warszavcemam odgórny limit naków na przykład. Jeśli za dużo napiszę na początku, to w rss nie mieszczą się zdjęcia wstawione później. Muszę tekst dzielić na dwie części.

@brt12: Mam podwjny system. Wpisy, któe są nie tyle ciekawe dla mnie co uznaj,że mogłyby być interesujace dla ogółu - udostępiam, wtedy generuje sie mój odrębny rss z którego widać wpisy na lav-necie i warszavce.
Za to gwiazdkami zaznaczam sobie wyjątkowo ważne wpisy dla mnie. Czasem też niektóre wpisy odrębnie taguję by je w przyszłości łatwiej znaleźć.

triskaidekafil pisze...

W takim razie zostawiam wpis na znak, że również tu zaglądam ;-)

RSS znacznie ułatwiło mi życie i przeglądanie wielu stron (chociaż z drugiej strony jest ich znacznie mniej, niż 180 ;-) ). Może przy mniejszej liczbie stron to fajnie działa, gdy jest ich za dużo robi się problem..?

A z RSS korzystam z poziomu przeglądarki (RSS jako zakładka w folderze). I porządek mam, i na bieżąco jestem - czego chcieć więcej ;-)

sielakos pisze...

heh ja tam ich nie lubię i korzystać z nich raczej nie będę ;] bo moja lista serwisów do przeglądniecie mieści się w 10-15 zależy od zainteresowań jakie mam w danym momencie ;]

Co do zmniejszenia liczby komentarzy to sam nie wiem, bo z rss nie korzystam jak już pisałem.

lavinka pisze...

@triskaidekafil: O żesz, jaki Ty masz trudny nick :) Miło poznać czytacza. Dopóki miałam w czytniku jakiś 60-80 stron dawałam radę. Teraz dzielę oglądanie na dwa razy, rano(jak mam czas) i wieczorem.

@sielakos: 10? Oj tyle stron to miałam do przeglądania zanim zaczęłam bywać na blogach :)

sielakos pisze...

Ja bywam na blogach ;] i tyle właśnie mam. Wiesz poza blogami to ja przeglądam tylko ;] onemanga.com w celu sprawdzenia nowości w świecie mangi, pcworld.pl i czasami forum swojego instytutu ;] onet.pl itp. bardzo rzadko jak znajomy da znać, że coś ciekawego jest. Ja nie latam tyle po sieci ;] Blogów też tylko para przeglądam i tylko ten jeden systematycznie, reszta to co ciekawsze ze strony głównej wordpress.

lavinka pisze...

Niestety latam i to generuje kolejne blogi w czytniku, bo zawsze na coś lub kogoś ciekawego się wpadnie :)
Prócz blogów bywam na blipie (linki od ludzi), na wykopie (linki, linki, linki), na mojetropy - tam też bywają ciekawsze strony z rssami, odkryłam śliczną stronę ze starymi japońskimi poztówkami na przykład. Do tego doliczyć trzeba fora gazetowe (ostatnio bywam coraz rzadziej z braku czasu i tematów do dyskusji).
Ziarnko do ziarnka i dzień się kończy :)

lavinka pisze...

p.s.
To jest ta strona

http://oldphotosjapan.com

Sielakos pisze...

Faktycznie fajna strona

szuman pisze...

chyba jestem minimalistą w kwestii RSS, bo do szczęścia w zupełności wystarcza mi czytnik wbudowany w Operę, a wnim kilkanaście (w chwili obecnej 12) kanałów :) Większość regularnie oglądanych stron mam "pod kursorem", tj. na karcie szybkiego uruchamiania i w postaci skrótów na paskach. Pewnie gdybym nie spędzał przedkompem coraz mniej czasu, to potrzebowałbym poęznego czytnika. A tak to.. ;)

lavinka pisze...

Mam słabość do blogów z dizajnem i gadżetami. Nie kupię to sobie choc pooglądam. Ale tego jest dużo za dużo :)

rysielec pisze...

Kurcze, naprawdę nie miewam takiego problemu: jak mi się nie chcę czytać to nie czytam po prostu, zostawiam sobie na później :)

Nie rozumiem też tego skąpstwa klikania, jakoś bardziej lubię czytać post w oryginale, w określonym przez wygląd klimacie niż trochę bezosobowym GR :)

Psychika.net pisze...

Lava,ja nie czytam codziennie RSS-ow.

Mam swoje ulubione bloi, ktore odwiedzam jak mi sie o nich przypomni:)

Kurcze,widze, ze Ty jestes uzalezniona od sieci !:)

Psychika.net pisze...

Ja do RSS-ow uzywam Google Readera

volfen pisze...

Też kilka miesięcy temu przesiadłem się na RSSy. Odwiedzanie stron WWW i szukanie na nich ciekawych informacji zajmowało mi żeby nie skłamać z 3 razy więcej czasu. Dzięki RSSom czas się skrócił, ale pozostał problem o którym lavinka wspominasz, czyli pokazwyanie wartościowych postów. Próbowałem szukać ciekawych postów za pomocą rozszerzeń do FF, ale nie sprawdzilo, dlatego co kilka miesięcy też robię czystkę:) to jedyny sposób żeby znaleźć wartościowe strony.

lavinka pisze...

@Psychika: Nawet nie próbuję zaprzeczać w kwestii uzależnienia. ale za to pokonałam dawny nałóg telewizji. W ogóle mi jej nie brakuje. Coś za coś :)

@Volfen: Za mało ludzi udostępnia swoje rssy na blogach. Dzięki Blog Day odkryłam kilka ciekawych. Ludzie powinni się częściej chwalić swomi rssowymi skarbami :)

Cheed pisze...

Ja sam nie korzystam z czytnika RSS, chyba jednak z przyzwyczajenia. Wolę stronę dodać do ulubionych i co jakiś czas ją odwiedzać w poszukiwaniu nowej notki. A jeśli chodzi o komentarze to one naprawdę mobilizują do dalszej pracy :-)

Pozdrawiam.

lavinka pisze...

Bardzo długo stosowałam ten sposób ale gdy katalog ulubionych stron ludzi rozrósł się do ponad 60ciu pozycji, przestałam nad nim panować i zapominałam wchodzić na niektóre blogi, zwłaszcza te gdzie ludzie piali raz na kilka dni lub tydzień. Teraz przynajmiej wiem kiedy piszą :)

Krzysztof Lis pisze...

Ja najbardziej lubię skrócone feedy. Jak mnie zaciekawi, odwiedzam, czytam, czasem komentuję. Jak nie, oznaczam szybko jako przeczytany i śmigam dalej.

lavinka pisze...

A to akurat mnie denerwuje :)

fraglesi.eu pisze...

Mam takie same spostrzeżenia, nawet chciałem o tym napisać :-)

mareksy pisze...

Teraz Cię zaskoczę. Nie czytam bryków, skrótów, feedów i subskrybuję tylko ulubioną gazetę w kiosku.

Wg mnie:
Minimum szacunku dla kogoś, kto się trudził, by coś do mnie powiedzieć, w pewnym konkretnym kontekście (takie designerskie moje podejście, ale znam kilka blogów, gdzie design się zmienia w zależności od nastroju piszącego, więc nawet jeśli pisze radosne farmazony, wiem, że coś mu dolega), to sczytać to w tym właśnie kontekście, o ile jestem zainteresowany tym poglądem.

Może wchodzę rzadziej, ale kontakt z takim blogiem jakby pełniejszy (dla mnie osobiście).
Poza tym mój wewnętrzny niespełniony socjolog cieszy się, bo ma materiał do badań - o tu skończyłem miesiąc temu, zobaczmy co się wykluło w międzyczasie :)
Radość z kontaktu po wielu tygodniach też jest wartością nie od parady - jak np. teraz z Tobą Lavinka :)
I to co najważniejsze, osoba pisząca wie, że byłem, bo zostawiam wpis. Zaczyna się dialog, nie ciągły monolog, bo chyba nie o monolog tu chodzi?

Mam swoje podziały, najważniejsze miejsca trafiają do mojej pamięci, reszta do zakładek, a jeśli przestają mnie interesować, jest kasowane z obu lokacji :). Raz na jakiś czas odbywa się czystka.
Nie spędzam godzin na czytaniu, może ze względu na umiejętność szybkiego czytania, a może ze względu na ww. zachowania, czy możliwość w FF3 CTRL i + ;).
W przeciwieństwie do Futomaki (pozdrawiam) ;) nie mam problemu z otwieraniem wielu okien - używam One Window Mode i tabów FF - jakoś sobie radzę i wolę taka formę, niż agregator.
Jestem przeciw agregatorom, zbyt dużo tu możliwości utracenia tego czegoś ważnego, ulotnego, co decyduje o powracaniu do np. Lavinki właśnie i pozostawianiu innych blogów niepamięci.

lavinka pisze...

Ja mam za słabą pamięć by pamiętać kilkaset blogów (a wchodzenie z zakładek nie jest wygodne). Nie wszystkie blogi, które odwiedzam mam w czytniku, przez co czasem zapominam wejśćna niektóe i parę tygodni(i potem śleczę godzinę na nadrabianiu zaległosci). Bywają jednak minusy czytników.
Dziś dla odmiany kilka blogów coś robiło z kanałem rsss i dostałam chyba 50 wpisów ponownie. Szlag by to trafił. Ale za to mi się niektóre utrwaliły :)

moon5 pisze...

Nie korzystam z czytników. Raz kiedyś, na jakiejś "swojej stronie" poczytałam w tej formie...

I wydaje mi się, że to jednak zabija komentarze.

moon5 pisze...

Nie korzystam z czytników. Raz kiedyś, na jakiejś "swojej stronie" poczytałam w tej formie...

I wydaje mi się, że to jednak zabija komentarze.

lavinka pisze...

Widzę,że co człowiek to metoda na przeglądanie netu :)

Szambo pisze...

A no szkoda, że nie można dodać komentarza do wpisu bezpośrednio z poziomu czytnika RSS. Ale ja korzystam z Opery, mam owy czytnik, czytuję fragmenty - jak są dostępne - najnowszych wiadomości. To mnie skłania też do skomentowania posta. Lecz nie zawsze!

Sam mam nieprzeczytanych ok. 200 postów na jednym blogu/serwisie... Po prostu niektóre rzeczy mnie nie interesują i nie sprawdzałem na bierząco informacji, poza tym codziennie pojawia się ramka w rogu, z informacją o nowych - kilku - postach w tym blogu/serwisie.

Cóż... Tyle!

lavinka pisze...

Mam nadmiar blogów o dizajnie. Produkują po klka-kilkanaście wpisów dziennie. Połowa jest fajna, ale sporo przerzucam jak leci. Mogliby skorzystać z slow bloggingu czyli pójsc na jakość, nie ilość. Informacje są ważne ale nie wszystkie....