2010-04-01

Po co mi znajomi w serwisie społecznosciowym?

Właśnie sobie przeczytałam nieudolnie reklamujący produkt na "F" w popularnym tabloidzie o korzeniach dziennikarskich na literę "G". Celowo nie linkuję z wiadomych względów. Zastanawiano się, dlaczego ludzie wykreślają znajomych na kilka dni, by dostać jakieś tam punkty. I na tej podstawie wysnuto wniosek, że owa znajomość jest mało warta... cóż, nie powiem, mocno naciągany pogląd. Usuwamy paru znajomych, dostajemy punkty - przywracamy ich z powrotem kilka dni później. Na czym ma polegać dramat? Nie mam pojęcia.

W końcu "znajomy" na serwisie społecznościowym to nic innego jak kontakt. To jak numer telefonu w notesie. Przyjaźnicie się ze wszystkimi osobami, które macie w książce konaktów w komórce? Wątpię. Jeśli ktoś jest naszym znajomym, to nie przestanie nim być po usunięciu go z kontaktów(no, może na poziomie gimnazjum może być to problem). Tak samo dodanie kontaktu w serwisie nie oznacza, że ktoś zaczął być naszym znajomym. No, ale tabloidy mają to do siebie, że lubią w igły robić widły a z kołdry seryjnego mordercę :)

No dobra, wracamy do meritum. Po co mi znajomi w serwisach. Sama nie wiem. Ot ktoś przysyła zaproszenie, kojarzę nick, czytuję jego teksty na blogu/blipie/forum. Żaden tam kolega, choć kolegów jak i rodzinę też mam w kontaktach. Traktuję serwis jak wirtualną książkę telefoniczną. I wsio, żadnej filozofii. Gorzej, gdy go zapomnę. Ostatnio robiłam czystkę na fejsbuku,bo przestałam ludzi kojarzyć po zdjęciach, nazwiska mi nic nie mówią - nicków nie mają w opisie. I co? I nic. Ani jednego meila z pretensjami, że usunełam, że coś tam. To tak jakbym miała się przejmować, że ktos zaprzestał obserwowania mnie na blipie. Nic, tylko się pochlastać ;)

Pozdrowienia z jajami ;)

p.s. To naprawdę pierwszy wpis w tym roku? Zasduj w sieci, to pewne, nie ma o czym gdakać ;)

6 komentarzy:

Afryka wycieczki pisze...

No jak nie mo o czym gadać, trzeba tylko pomyśleć.

Też nie rozumiem o co chodzi w Facebooku.
Co dziennie zgłaszają się ludzie żeby ich zaakceptować jako znajomi.
Później okazuje się że połowa tych ludzi próbuje prowadzić biznes na Facebooku.
Przez wpisanie do listy znajomych jestem skazany na czytanie ich reklam.
Jest to dla mnie męczące.

Anonimowy pisze...

świetny blog. powodzenia

Crowman pisze...

FB mówię stanowcze: NIE. Mam konto na gronie i goldenline. I wystarczy.

Marketingowy Nowicjusz pisze...

Też nie lubię FB, to straszne jak ludzie nie potrafią go odróżnić od normalnych kontaktów międzyludzkich... Mam, n-k ale coś ostatnio w ogóle nie zaglądam tam. ,,Komenciki i fotki" mnie już jakoś nie kręcą.

lavinka pisze...

Wiesz, dla mnie na fb nie można poznać ludzi. Tam się trzyma do nich kontakty, ale nadal poznaje się ich dzięki blipowi, na forach tematycznych, na blogach. Czasem łapię się na tym, że nie poznaję już inaczej ludzi, paradoksalnie cenię takie znajomości bardziej, bo mają ugruntowaną podstawę. Ale to nie są przypadkowe znajomości z przypadkowymi ludźmi. Tych nie zawierałam nigdy, w realu też :)

Marketingowy Nowicjusz pisze...

Nowy przyjęty kontakt na fejsie trudno czesto nazwać znajomością. Ostatnio znajomy mówił, że kasował połowe listy bo nie miał pojęcia co to za ludzie?? jedyne co mieli wspólne to poniektórych znajomych:) no cóż.. no ale takie portale mają też zalety, łatwo znaleźć tam znajomych-jak to mi ktoś mówił ,,jak cię nie ma na fb to nie istniejesz stary''